2011-11-21 I po urodzinach..

Nawet nie wiem od czego zacząć. Tyle myśli i wspomnień kotłuje mi się we łbie, że nie wiem jak to ogarnąć. Więc może po kolei.

Sobota rozpoczęła się bardzo przyjemnie. Śniadanie na Wojska Polskiego i niespodziewany sms od Dr Yry: "chyba jednak nie przyjedziemy.." Zrobiło mi się gorąco. Byłem zły i było mi przykro. Po kilku sekundach przyszedł jednak kolejny sms, w którym w/w żartowniś przyznał, że to żart. No i japa mi się uśmiechnęła. Wiedziałem, że tego dnia będą się działy już tylko wspaniałe rzeczy. O godzinie 17:00 rozpoczęły się próby. Pierwsza próba była Lemurowa. Od razu było słychać, że nowy sprzęt w MDK gada świetnie, a Stachu (akustyk) wykonuje perfekcyjną robotę. Potem TPN 25, Exit, MaDDam, Locust i na koniec Lej Mi Pół - przyjaciele Tepeenów, a od soboty również i nasi przyjaciele. Byłem w szoku, bo wszystko szło zgodnie z planem. 6 kapel, zero obsuwy, aż trudno było w to uwierzyć. Publiczność w MDK gromadziła się błyskawicznie.

19:08 - Lej Mi Pół

Nasi nowi przyjaciele, których występ poprzedził świetny skecz konferansjera (ukłony dla Przemka Dendy i Łucji Żelazko), dali bardzo energiczny koncert. Później żałowałem, że musieli grać tak wcześnie, ale wszystkie kapele były bardzo dobre i ktoś musiał być tym pierwszym. Lej Mi Pół to wytworny punk, okraszony zabawnymi tekstami. Ubawiła się nawet ochrona. No, słuchając LMP panowie w kamizelkach nie mogli powstrzymać się od śmiechu. Oznaczało to, że impreza zaczęła się wybornie.

19:39 - Locust

Locust, czyli Gregor i spółka, dla których przyszła znaczna część publiczności. Z pewnością dużo lepszy występ niż dzień wcześniej w Absyncie. Dominik Szczepański jest już świetnym wokalistą i można mu potęgi głosu jedynie pozazdrościć. Publiczność domagała się bisów - niestety, ustaliliśmy wcześniej, że lecim zgodnie z harmonogramem i nic nie dały wrzaski pięknych kobiet, bo w kolejce czekała grupa...

20:10 - MaDDaM

Thasior z załogą mieli najrówniej grającego bębniarza na imprezie. Ten występ również podobał mi się bardziej niźli ten na Spinaczu. Kawał dobrej muzyki i zachwyt zgromadzonej publiczności, którą w dużej mierze zgromadził również MaDDaM. Sytuacja taka sama jak poprzednio, jednak niestety, tego dnia bisować mógł tylko jeden zespół.

20:40 - EXIT

Exit, to wspaniała ekipa. Obserwuję ich rozwój od dawna i jestem pod wielkim wrażeniem. Są takie chwile, że zazdroszczę tej grupie muzy. Bezpretensjonalny powiew młodości. Publiczność rozgrzała się już na dobre. W między czasie poszedłem na "bramkę", żeby zapytać jaką mamy frekwencję. Ponad 170 sprzedanych biletów i zespoły wraz ze swoimi gośćmi. Oznaczało to, że było nas grubo ponad 200!! Podobne wyniki osiągaliśmy tylko podczas naszych pierwszych dwóch koncertów w MDK. Naprawdę, wieeeeelki szacun. Egzici zagrali naprawdę super sztukę, pękało mi serce kiedy pytali o bis, którego domagała się jęcząca publiczność. Przepraszam, ale nie mogłem się zgodzić.

21:10 - TPN 25

Przyszedł czas na mój ukochany zespół. To zdecydowanie najlepszy koncert Tepeenów jaki widziałem ever. Zresztą złożyło się na to kilka powodów: trzeźwość artystów, a także kolbuszowska publika, która jak się okazuje - już ZNA TPN 25. Konwulsje i wspólnie odśpiewywane piosenki były tego najlepszym dowodem. Dr Yry powiedział, że pierwszy raz widział tak zapełnioną salę w MDK. Podczas występu naszych warszawskich przyjaciół publiczność rozgrzana była już do czerwoności. To dla mnie oznaczało jedno: będzie dobrze!

21:45 - Le Moor sześciolatek

Wyszliśmy na scenę. Zaczęło się od ceremoni odznaczania osób, które naszym zdaniem przyczyniły się do tego, że dzisiaj jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Na sali względna cisza, nagradzani też zachowywali się podejrzanie cicho. A tu... niespodzianka. Mateusz Chmielowiec (ostatni z nagrodzonych) wypalił na scenie z szampanem, którym oblał nas wszystkich. Zrobił się młyn, ktoś mnie złapał i zaczął podrzucać, sto lat i radość. Kurde, to była naprawdę piękna chwila. Wzruszyłem się. Po takim wstępie kipieliśmy energią. Zerkałem na Leona, Dawida i Kamila. Widziałem jak się cieszyli. Oznaczało to tyle - musimy dać z siebie wszystko. I tak było. Rozpoczęliśmy nietypowo, a ja obserwując reakcję publiki dobierałem kolejne kawałki. W pewnej chwili ktoś z tyłu sceny mnie zawołał. Pobiegłem szybko sprawdzić, co się dzieje. Za bębnami stał Skater, który nakazał zamienić się koszulką. Zgodziłem się, choć w tym całym amoku nie wiedziałem, o co chodzi. Dopiero po sztuce darczyńca przyszedł i powiedział: 'dzięki, że wystąpiłeś w Klamie' . Stąd dowiedziałem się, dlaczego dokonalim zamiany. No, a już po raz kolejny sprawdziło się, że Dam ci dychę to hicior koncertowy. I takim samym numerem ma wielke szanse być premierowo zagrana Piosenka Futbolowa, od której rozpoczęliśmy bisy. Zresztą, same bisy to już kulminacja euforii i zadowolenia. Po trzech numerach na bis opuściliśmy scenę udając się na udany odpoczynek. Co chwilę sypały się podziękowania i gratulacje. To kolejny wzruszający moment. Gorsze było to, że po koncercie każdy chciał się ze mną napić, więc uciekałem po kątach, bo gdybym zechciał ze wszystkim się napić.. to byłoby strasznie! ;)

After party

Impreza potrwała do trzeciej. Straty rzeczowe - zero, straty w ludziach - kilku nieprzytomnych, ale dziś już podobno żyją. Naprawdę, jestem mega wdzięczny wszystkim obecnym za to, że potrafili się kulturalnie bawić, a impreza odbyła się bez ŻADNYCH ekscesów. Było naprawdę fantastycznie. Co postanowiliśmy? Lemurowe urodziny odbywać się będą cyklicznie w listopadzie. Chcecie wiedzieć kto zagra na siódmych urodzinach Le Moora? Już Wam odpowiem. Te same kapele, które występowały w sobotę. Dziękuję wszystkim: Lej Mi Półom (wspaniali ludzie), Locustom (bez Was byłoby dużo gorzej), MaDDaMom (bez Was też byłoby miernie), Exitom (za to, że jesteście) i Tepeenom (ja Was po prostu kocham), dziękuję publiczności, konferansjerce (jeszcze raz Łucja i Przemciu), Człowiekowi - Łosiowi (gościnny Czerniaków, mniam) i wszystkim innym, którzy sprawili, że było nam tak przyjemnie. Sprawiliście, że piątkowa próba Le Moora będzie ciągle pełna od wspomnień.

Kochani, zrobimy dla Was piosenkę! Bo jesteście kochani, cudowni, wspaniali. Boże, mi się to wszystko jeszcze w głowie nie mieści. Tęsknię za sobotą. A to wszystko dzięki Wam... Dzięki, dzięki, dzięki.

Niedziela

Niedziela z Łosiem, Dolce, Przemkiem, drugim Przemkiem, Kaziem, Asią i formacją TPN 25 :*). Jak się wszyscy rozstawaliśmy, to chciało mi się płakać. Nie mogę się doczekać, kiedy Was wszystkich zobaczę.

Ściskam,Dorian

2010 LeMoor  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie MTWeb  •  Agencja Interaktywna